wtorek, 7 sierpnia 2012

Odnowiona ;)

Liturgia na jutro BARDZO MNIE porusza... Trwam przy tym Słowie cały dzień i nie chcę opuszczać, tak cenne słowa do mnie kierujesz... Zachwycam się, błogosławię Cię w Twym Słowie. Zatapiam się tak, że nic nie jest w stanie odciagnąć mnie od Ciebie... Pokój, radość, wdzięczność, wzruszenie, podniesienie....

"To mówi Pan: Znajdzie łaskę na pustyni naród ocalały od miecza; Izrael pójdzie do miejsca swego odpoczynku. Pan się mu ukaże z daleka: Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość. Znowu cię zbuduję i będziesz odbudowana, Dziewico-Izraelu! Przyozdobisz się znów swymi bębenkami i wyjdziesz wśród tańców pełnych wesela. Będziesz znów sadzić winnice na wzgórzach Samarii; uprawiający będą sadzić i zbierać. Nadejdzie bowiem dzień, kiedy strażnicy znów zawołają na wzgórzach Efraima: Wstańcie, wstąpmy na Syjon, do Pana, Boga naszego! To bowiem mówi Pan: Wykrzykujcie radośnie na cześć Jakuba, weselcie się pierwszym wśród narodów! Głoście, wychwalajcie i mówcie: Pan wybawił swój lud, Resztę Izraela!"  /Jr 31,1-7/

Ref: Pan nas obroni, tak jak pasterz owce

Słuchajcie, narody, słowa Pana,
głoście na dalekich wyspach, mówiąc:
"Ten, co rozproszył Izraela, znów go zgromadzi
i będzie czuwał nad nim, jak pasterz nad swą trzodą".

Pan bowiem uwolni Jakuba,
wybawi go z ręki silniejszego od niego.

Przyjdą i będą wykrzykiwać radośnie na wyżynie Syjonu
i rozradują się błogosławieństwem Pana.

Wtedy ogarnie dziewicę radość wśród tańca
i młodzieńcy cieszyć się będą ze starcami.
Zamienię bowiem ich smutek w radość,
pocieszę ich i rozweselę po ich troskach.
/Ps: Jr 31,10-13/

"Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona." (Mt 15,21-28)


Bardzo cenne fragmenty... Jak najbardziej pasują do mojej codzienności, do tego, co w środku ;)
Ewangelia opisuje jak dla mnie ostatni czas... drogę mego dochodzenia do zdrowia. Ewidentnie. Od początku po sam koniec. :) Psalm? Modlitwa błagania, by mieć w Nim obronę, Osobę czuwającą nad swą małą owieczką... bo bardzo potrzebuję Pasterza, który poprowadzi, wskaże kierunek, pokaże drogę, nie chcę być sama... No i to dziękczynienie i uwielbienie za to zapewnienie, że zamieni smutek w radość, pocieszy i rozweseli po moich troskach - cudowne to Słowo... :) Kipi nadzieją, miłością, troską, bliskością, poczuciem jak jestem ważna i cenna dla Niego, jak Mu bliska - wzrusza na nowo, że zadba o mnie, wesprze, nie opuści... Kochany Przyjaciel... :) No i pierwsze czytanie - że pójdę na miejsce swego odpoczynku... o ukochaniu odwieczną miłością... że znowu mnie zbuduje i będę odbudowana....  Nic dodać, nic ująć... :) I zaczęłam dziękować za to zbudowanie, odbudowanie na nowo! Bo wiele się poskładało, zbudowało. I nie runie, bo fundamenty umocnione :)
Raz jeszcze - poruszona Słowem do głębi.... :)


A co w pracy?
Kolejne doświadczenia - nabierania szybkości, zwinności, głośnego przedstawiania się, a co za tym idzie - wyleczanie z nieśmiałości :), uważnego słuchania rozmówcy, nie marnowania czasu. Dawna 'ja' często czuła się odrzucana i niechciana za to, co robię, jaka jestem czy też gdy coś mi nie wychodziło i komuś się to nie podobało - tutaj w pracy obrywa się nam po uszach za błędy, a ja od razu koryguję - bez ociągania, niechęci czy obrazy :) Podobnie też, gdy spotkam się w rozmowie z kimś niesympatycznym, gburowatym, podnoszącym głos, krzyczącym, mówiącym o braku czasu na rozmowę - jeszcze niedawno poczułabym się zraniona, odrzucona, ale już nie teraz... :) Owoce z niej są całkiem, całkiem... :)

A dziś mimo zmęczenia decyduję się na film w TV - "Kto nigdy nie żył..." - bardzo go lubię... Pod względem treści, ale i podobnego przeżywania w sercu niektórych spraw, sytuacji, czasu przez bohatera.. No i ta muzyka filmowa... :)

"Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera.
Nic nie utraci ten, co nie miał nic.
Ten kto nie kochał, nie wie co tęsknota.

Nie wie co gorycz, kto bez marzeń śni..."

2 komentarze:

  1. Też bardzo lubię ten film. Pokazuje,że jeszcze się ktoś przejmuje życiem innych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Psalm, kiedy słuchałam tego psalmu w kościele wzruszyłam się na słowa refrenu.. kilka słów a wycisnęły z moich oczy łzy. Jakże wielki jest Pan. Jakże wiele daje radości.

    zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń