środa, 1 sierpnia 2012

"Bo wielkiś Ty, wielkie dzieła czynisz dziś..." :)

Miałam nie pisać, ale.... muszę się z kimś tym podzielić,
bo w sumie nie mam komu,
a nie chcę zatrzymywać tej radości dla siebie... :D
Umorzyli mój podatek!... :D
Nie wiem, co będzie z tym drugim, ale umorzyli mój podatek! :D
Potrzebuję się z kimś tym podzielić, przed kimś otworzyć.
Choć On oczywiście już o tej radości usłyszał w pierwszej kolejności :) :)
Bo wdzięczność była i jest ogromna... :) :)

A tak btw. wróciłam do pracy, więc trochę grosza wpadnie, zawsze się przyda :) :)
Przede mną dwa tygodnie pracy wieczorami, ale wieczory są w niej najprzyjemniejsze, bo pod względem rodzaju wykonywanej wtedy pracy najbardziej mi pasują  :)
Dużo się uczę w tej pracy - otwarcia na ludzi, cierpliwości, wyjścia poza siebie, poza swe emocje ( zawsze trzeba być opanowaną, bez zbędnych emocji, mówić łagodnym głosem, serdecznie, potrzeba uwagi i koncentracji ;] ) uczę się komunikacji, bywam korygowana w pracy - przyjmuję uwagi, poprawiam od razu popełniane błędy, koordynatorka zadowolona, od razu na większą ilość dni wpisała w grafik... :) Mam formację, że hej.
No i ten kubek w firmie, który sobie często pożyczam (bo kubki są do wspólnego użytkowania) z napisem: "Ci, co zaufali Panu odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą" nastraja pozytywnie, podnosi :)
Uczę się też na nowo mojej siostry. Tego co lubi, czego nie, jej przyzwyczajeń - wielu rzeczy nie pamiętam. Ostatnio nawet pomieszałam szafki przy chowaniu czegoś - trochę się pozmieniało w mieszkaniu, poznaję na nowo co moja siostra lubi jeść, co robić, jak odpoczywać, co oglądać, czego słuchać. Uczę się życia z nią pod jednym dachem. I jest całkiem, całkiem. Dużo rzeczy się nauczyłam w tym czasie - gotuję, zaczęłam perfekcyjnie sprzątać, nie znoszę bałaganu. Formuję się pełną parą - nawet nie wiem, kiedy, co i jak się we mnie zmienia.. Nie widzę kiedy i jak, widzę ŻE się zmienia... :)
A duchowa strona - myślę, by wrócić do dawnego spowiednika, przecież mogę dojeżdżać. Za miesiąc ruszy wspólnota. Mam też na oku jeszcze jedną. W międzyczasie Słowo, konferencje (w necie ich mnóstwo), w pewnej bibliotece - gdzie w formie wolontariatu działałam niedawno - dużo formacyjnych książek... :)
Chcę o siebie zadbać. Muszę sobie sama narzucić przecież jakąś formację... Nie mogę być sama, nie chcę być sama... Bo sama się pogubię, pobłądzę. Czasem porozmawiać tu na miejscu by się z kimś przydało, by wiedzieć, czy idzie się dobrą drogą czy niekoniecznie... Tu też coś muszę pomyśleć.
Od jeszcze innej strony - dużo śpię ;), relaksuję się, czasem obejrzę film, z kimś się spotkam, porozmawiam, pospaceruję, przyroda jest piękna, morze.
Aha... i nawet o paznokcie zaczęłam dbać i uważać za coś, czego chcę strzec :P
A co w środku?
Wszystko powoli zaczyna się układać w całość i w sercu też co nieco się klaruje... :)

Dziękuję!


4 komentarze:

  1. Co ja mogę powiedzieć w związku z powyższym?
    Zacytuję piosenkę:
    "Bo wielkiś Ty,
    wielkie dzieła czynisz dziś,
    nie dorówna Tobie nikt,
    nie dorówna Tobie nikt!"

    Alleluja!!!
    :)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie! Naprawdę nawet nie wiesz, jak się cieszę, gdy czytam takie pozytywne słowa! Może ten czas doświadczeń i prób był potrzebny... Jeszcze więcej radości Ci życzę ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo się cieszę, że wszystko powoli się zaczyna układać! :) Pamiętam nadal w modlitwie.

    OdpowiedzUsuń